“Born to lose. Live to win.” wspominamy Lemmiego Kilmistera w kilku cytatach

Jedyny w swoim rodzaju dżentelmen i archetyp gwiazdy rocka – Lemmy Kilmister urodził się 24 grudnia 1945 roku w Anglii. Niestety 70 lat później dokładnie 28 grudnia 2015 roku okazało się, że Bóg rock and rolla nie jest niestety nieśmiertelny.

Określenie „Lemmy jest Bogiem” to status nadawany mu przez fanów. Oczywiście sam Lemmy nigdy tego nie akceptował. Frontman Motorhead w zdrowy sposób lekceważył całowanie w tyłek i fałszywe uwielbienie. Jego tata był duchownym, Lemmy grał w zespole The Rockin’ Vicars (Rokujący Wikariusze) ale jakie zasady etyczne wyznawał i jaki miał stosunek do religii?

W „Rock’n’Roll” z 1987 roku Lemmy zasugerował, że rock’n’roll to jedyny system wierzeń, jakiego potrzebuje:

„Jestem zakochany w rock’n’rollu, on zaspokaja moją duszę… I jeśli to wszystko, to nie jest tak źle. Bóg jest podporą dla ludzi, którzy nie wiedzą, kim są. Jestem odpowiedzialny za to, co robię. I wezmę odpowiedzialność za wszystko, co powiedziałem i zrobiłem. Nie muszę chować się za diabłem.”

 Sam Lemmy wzbraniał się przed koncepcją Boga „Nie jestem religijny” – powiedział 2004 roku. W dużej mierze z powodu dziedzictwa ucisku, oszustwa i morderczego szaleństwa, jakiego człowiek dokonał w imię religii.

„Mój ojciec był księdzem. Wikariuszem Kościoła anglikańskiego. Zostawił mnie i moją matkę, gdy miałem trzy miesiące, więc tu religia zawiodła. Kiedy moja matka chciała poślubić mojego ojczyma, a on był katolikiem – przez całe życie bardzo pobożnym – napisał do Watykanu z prośbą o dyspensę na poślubienie mojej matki, ponieważ była rozwódką. Wysłali mu list – jak to Watykan, nie? Pieprzony papież, który mówił, że może poślubić moją matkę tylko wtedy, gdy uzna mnie za nieślubne dziecko. To jest kościół. Więc odpisał i powiedział: ‚Ekskomunikujcie mój tyłek’. I tak zrobili. Ekskomunikowali go. Z tego, co widziałem, wcale nie zepsuło to jego szczęścia.”

Na albumie Kiss of Death z 2006 roku umieścił swoje uczucia w piosence „God Was Never On Your Side.”

„…Nie ma nieba na niebie / Piekło nie czeka na nasz upadek / Niech zajaśnieje głos rozsądku / Niech pobożni znikną na zawsze…”

„Jeśli Bóg jest mądry, dlaczego nadal jest/Kiedy ci fałszywi prorocy nazywają Go przyjacielem?/Dlaczego milczy? Czy jest ślepy?…Bóg nigdy nie był po twojej stronie”.

Być może jego najlepsze zdanie na temat chrześcijaństwa padło w wywiadzie dla francuskiego serwisu Radio Metal. „Religia i tak jest głupia” – stwierdził. „Dziewica zachodzi w ciążę przez ducha. W sądzie rozwodowym nigdy to by nie przeszło, prawda?”

„Jeśli w cokolwiek wierzę, to wierzę w reinkarnację. Ponieważ masz przebłyski wspomnień o czymś, czego nigdy wcześniej nie znałeś. A potem są okresy w historii, które naprawdę Cię interesują, i inne okresy, które masz w dupie – mimo że są tak samo interesujące, ale w jakiś sposób nie masz z nimi kontaktu. Są fragmenty historii, z którymi czujesz związek i myślę, że dzieje się tak dlatego, że w nich żyłeś. Ma to sens dla mnie. Ale kto powiedział, że to musi mieć sens?”

„Jestem przeciwny jakiejkolwiek religii, przeciwny zarówno komunizmowi, jak i nazizmowi – oba są jednakowo religiami. To po prostu bogowie zastępczy.”
„Jedyną interesującą rzeczą w religii jest to, ilu ludzi zostało przez nią wymordowanych. Komunizm i nazizm to także religie, nie miejcie co do tego wątpliwości”.

„Wszyscy dobrzy idą do nieba? Musi być tam cholernie tłoczno! Idę do piekła – tam są wszystkie stoły bilardowe.”

„Jeśli myślisz, że jesteś za stary na rock and rolla, to jesteś za stary”.

„Lubię dziewczyny. To jedyny powód, dla którego zajmuję się branżą muzyczną – odkryłem, że można nakłonić kobiety do zdjęcia ubrań, jeśli masz gitarę. I znikają znacznie szybciej, jeśli potrafisz na niej grać.”

„Uczciwość jest dla mnie wszystkim. Nie umrę wstydząc się czegokolwiek. Będę leżał na łożu śmierci, wiedząc, że dałem z siebie wszystko, a wszystko inne nie ma znaczenia.”

„Moja zasada jest następująca: «Jedz, pij i ciesz się, bo jutro umrzemy». Możesz być tak ostrożny, jak chcesz, ale i tak umrzesz, więc dlaczego nie mieć zabawy?”

„Całe moje życie towarzyskie spędzam w barach, więc rezygnacja z picia nie wydaje mi się realną opcją. Czy widzisz, jak mówię: „Poproszę sok pomidorowy?”

„W moim dotychczasowym życiu odkryłem, że tak naprawdę są tylko dwa rodzaje ludzi: ci, którzy są z tobą, i ci, którzy są przeciwko tobie. Naucz się ich rozpoznawać, gdyż często i łatwo ich ze sobą pomylić”.

„To był wspaniały czas, lato 1971 roku – nie pamiętam tego, ale nigdy tego nie zapomnę!”

„Jest mnóstwo dobrych książek. Ludzie już nie czytają. To smutny stan rzeczy. Czytanie to jedyna rzecz, która pozwala uruchomić wyobraźnię. Kiedy oglądasz filmy, to jest to wizja kogoś innego, prawda?”

„Wszystko, co masz w życiu, to honor, człowieku, własny wizerunek i szacunek do samego siebie. Jeśli to stracisz, oddasz lub sprzedasz, nie będziesz już nic miał.”

„Dorastanie w Ameryce jest jak uczenie się bycia głupim”.

„Za wszystko odpowiedzialna jest natura ludzka, prawda? Jesteśmy po prostu chorobą na tej planecie.”
„Wszystkie moje marzenia się spełniły. Niewiele jest osób, które mogą to powiedzieć. To znaczy, większość ludzi musi pracować w pracy, której nienawidzi przez całe życie, a ja nie mogę sobie tego wyobrazić.”

 „Najwyraźniej ludzie nie lubią prawdy, ale ja ją lubię; Podoba mi się to, bo denerwuje wiele osób. Jeśli wystarczająco dużo razy pokażesz im, że ich argumenty są bzdurami, może chociaż raz jeden z nich powie: „Och! Poczekaj chwilę. Myliłem się. Żyję po to, żeby to się działo. Zapewniam cię, że rzadkie”

„Nigdy nie żałuję. Żale są bezcelowe. Jest już za późno na żale. Już to zrobiłeś, prawda? Przeżyłeś swoje życie. Nie ma sensu chcieć to zmieniać.”

„Wygląda na to, że nasz nowy, wspaniały świat staje się mniej tolerancyjny, uduchowiony i wykształcony niż wtedy, kiedy byłem młody”.

„Dom jest tutaj [stukanie w skroń]. To, gdzie mieszkasz, to tylko preferencje geograficzne.”

 „Nie rozumiem, dlaczego miałby istnieć moment, w którym wszyscy uznają, że jesteś za stary. Nie jestem za stary i dopóki nie zdecyduję, że jestem za stary, nigdy nie będę za stary”.

„Mając dwadzieścia kilka lat, myślisz, że jesteś nieśmiertelny. Po trzydziestce masz nadzieję, że jesteś nieśmiertelny. Po czterdziestce modlisz się, żeby nie bolało za bardzo, a kiedy osiągniesz mój wiek, nabierzesz przekonania, że cóż, to może być tuż za rogiem. Czy dużo myślę o śmierci? Trudno tego nie robić, kiedy masz 65 lat.”

„Śmierć jest nieunikniona, prawda? Stajesz się tego bardziej świadomy, kiedy dochodzisz do mojego wieku. Nie martwię się tym. Jestem na to gotowy. Odchodząc, chcę robić to, co potrafię najlepiej. Gdybym jutro umarł, nie mógłbym narzekać. Było dobrze.”

Wielki Lemmy Kilmister zmarł 28 grudnia 2015 roku na raka. Zaledwie cztery dni po świętowaniu swoich 70. urodzin.

Dla wielu ludzi sam Lemmy nadal jest bogiem. Wytrawny dżentelmen, wyznający bezkompromisowe wartości jest drogą, prawdą i światłem dla wielu pokoleń rockmanów.

„Jest jedna rzecz, którą zawsze będę pamiętać” – wspomina Mikke Dee. „W ciągu ostatnich trzech lat, kiedy Lemmy zmagał się ze zdrowiem, spowolniliśmy tempo niektórych piosenek. Ale kiedy pojechaliśmy do Londynu na próby przed ostatnią europejską trasą koncertową, zacząłem kilka piosenek w wolniejszym tempie, a Lem powiedział: „Argh, to jest cholernie wolne, Mikk!”. Powiedziałem: „Cholera! Wróciłeś!”. Byłem bardzo szczęśliwy. Przez całą tę trasę się nie oszczędzał. Do ostatniego występu sukinsyn dawał kopa!”


11 grudnia 2015 roku Lemmy Kilmister złożył swój ostatni ukłon na scenie Max-Schmeling-Halle w Berlinie. Był to ostatni koncert europejskiej trasy Motörhead, który zakończył się w typowo ogłuszającym stylu klasyczną piosenką Overkill.


Z dźwiękami ryku publiki i wiwatami 7-tysięcznej publiczności wciąż dźwięczącymi mu w uszach, wątły i wyczerpany Lemmy podniósł pięść w geście pozdrowienia, po czym powoli odszedł w ciemność.


Siedemnaście dni później już nie żył. Lemmy nie zginął w drodze, jak często żartował. Skończył podróż. Ten ostatni koncert Motörhead – ostatnia walka Lemmy’ego – był bohaterski. Jak mówi perkusista Motörhead, Mikkey Dee: „Przez cały występ w Berlinie patrzyłem na Lema i nie mogłem uwierzyć, że on naprawdę sobie z tym poradził. W końcówce był dość słaby. Wyjście na scenę i zagranie wymagało całej jego energii. A mimo to był w stanie zapewnić niesamowity występ. Kiedy teraz o tym myślę, jest to niewiarygodne.”

Żył dla muzyki i do samego końca grał mocno i szybko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *