Gwiazdy metalu i rocka w reklamie

Co wspólnego mają Motorhead i fińskie mleko, Ozzy i telefony komórkowe, Alice Cooper i przybory szkolne?

Mamy majówkę, relaks i całkowitą dowolność w planowaniu dnia. Przydatna bardzo 'przerwa na reklamę’ w codziennej rutynie.

Kto lubi reklamy? Raczej niewielu, poza zarabiającymi na reklamach oczywiście i tymi co w trakcie oglądania telewizji muszą sprawdzać wewnętrzne światło lodówki.

Obecnie komercyjne filmiki wtykające cokolwiek konsumentom są tak beznadziejnie idiotyczne, że człowiekowi od samego oglądania zwoje na mózgownicy prostują, zęby luzują w szczęce, ale cóż… przekaz dostosowany jest do przeciętnego klienta, co dużo o spodziewanym intelekcie potencjalnego klienta już mówi.

Zdarza się jednak, że ktoś ma niebanalny pomysł i usiłuje trafić do odbiorcy mającego bardziej specyficzne gusta i najdurniejsza cześć komercyjnego przekazu robi się ciekawa, jeżeli tylko zatrudni się do tego interesujące osoby.

Jeżeli komuś się wydaje, że reklamowanie produktów z udziałem znanych gwiazd muzyki światowej to efekt ery MTV, jest w błędzie.

Już w 1964 The Rolling Stones reklamowali płatki śniadaniowe, w 1965 Tom Jones sprzedawał sobą Coca Colę, podobnie zresztą jak Ray Charles i Aretha Franklin.

Ci sami Stonesi od płatków w 1995 roku skasowali Billa Gatesa na miliony dolców, za użycie utworu w reklamie telewizyjnej Microsoftu.

Bob Dylan reklamował Victoria’s Secret niestety bez prezentacji osobistej produktów firmy, Sting auta Jaguara, Ringo Star pałaszował Pizza Hut, David Bowie popijał wodę w nieco schizofrenicznym towarzystwie, a Johnny Rotten z Sex Pistols w towarzystwie narowistych brytyjskich bydląt, na brytyjskich pastwiskach, zachwalał bardzo brytyjskie masło.

Korzyść dla muzyka podbijającego marketing twarzą bądź twórczością jest podwójna – hajs się bardzo przyjemnie zgadza, a i pewność co do sławy się utrwala w mediach, w myśl zasady „nieważne co gadają, byle nie przekręcali nazwiska”.

Mötorhead i mleko.

Lemmy Kilmister nakręcił kampanię dla fińskiego giganta mleczarskiego Valio na mniej niż miesiąc przed śmiercią, a która premierę miała kilka tygodni już po jego śmierci.

„Nigdy nie piłem mleka i nigdy nie będę”.

Hasan & Partners, agencja marketingowa, która stworzyła 40-sekundowy film mimo początkowych wątpliwości czy publikować wizerunek Lemmiego pośmiertnie, dostała zielone światło po przekształceniu formy w „Hołd dla Lemmy’ego” co zostało „dobrze przyjęte” przez management Kilmistera.

Reklama, będąca przeróbką słynnej 20-letniej fińskiej reklamy, przedstawia Lemmy’ego wychodzącego z obskurnego baru, mówiącego: „Nigdy nie piłem mleka i nigdy nie będę”.

Mimo, że przykro się w serduchu robi na widok Pana Kilmistera podpierającego się laseczką, finałowe “you asshole” i charakterystyczny uśmiech Lemmiego to już dokładnie ten gość którego pamiętamy ze sceny.

Napis końcowy „Ian „Lemmy” Kilmister 1945-2015” i „We raise our glasses to you” ma służyć upamiętnieniu tak ważnej dla rock’n’rolla postaci. W dalszej części tekstu czytamy: „Jest to upamietnienie dla uczczenia życia cudownego, wyjątkowego człowieka – człowieka, który sam tak bardzo celebrował życie”.

Nie był to zresztą pierwszy występ Lemmiego w reklamie. Zdarzyło mu się grać na skrzypcach pod batony Kit Kat i dyskutować na backstage o inwestycjach firmy ubezpieczeniowej Axa Equity and Law.

Super Bowl i korpo Rock Stars

Super Bowl czyli finał ligi zawodowej futbolu amerykańskiego zwykle generuje potężne wpływy z reklam. Nie inaczej było w lutym bieżącego roku, kiedy to padł rekord 600 milionów dolarów zysku z reklam.

Na uwagę fanów muzyki zasługuje jedna z nich.

Billy Idol, Joan Jett, Paul Stanley i Ozzy Osbourne jako Oswald od złych rzeczy

W jednominutowym spocie reklamowym upchnięto sporo nazwisk światowej sławy. Osbourne, Idol, Jett, Stanley i Gary Clark Jr mając imponujące doświadczenie praktyczne, definiują właściwy kontekst określenia „rock star”, które to nijak nie pasuje do korposzczurów zasuwających pod nadzorem Workday – dostawcy oprogramowania specjalizującego się w aplikacjach do zarządzania kapitałem ludzkim i finansami dla biznesu.

Joan Jett zapytuje „Czy wiesz, co trzeba zrobić, aby zostać gwiazdą rocka?”. Billy Idol harował jak wół demolując pokoje hotelowe w 43 krajach żeby na takie określenie zasłużyć, Jett od 16 roku życia jest w trasie, Ozzy informuje skromnie „Zrobiłem swoją część złych rzeczy – także twoją część złych rzeczy” nie wspominając o pełnym poświęceniu i narażaniu własnego życia, a Paul Stanley wyraża skrzywieniem ust koralu daleko idące oburzenie, że ktoś nazywa tak Zenka z działu finansów.

Ogólnie pocieszna reklama.

„Is that a friendly dinosaur?” Pana Osbourne’a marketing kocha bezapelacyjnie.

W tegorocznej reklamie  PlayStation VR2 Ozzy zanurza się w „w dzikie ostępy w Horizon Call of the Mountain” zamiast pomagać Sharon w przeprowadzce, bo jak sam mówi „I’m very technical these days”, żeby chwilę po tym ekscytować się wirtualnym nietoperzem.

Ozzy brał również udział w kampanii promocyjnej „World of Warcraft”, gdzie podkreśla, że bycie Księciem Ciemności od 1979 roku to nie rurki z kremem. Ozzy pojawił się też jako postać w „Brütal Legend” na PlayStation 3.

GPS i do kibelka.

Pociesznie wypadła seria reklam z Ozzym robionych dla Samsunga, w czasach kiedy telefony komórkowe miały przynajmniej guziczki do obsługi. Ozzy z techniką radził sobie całkiem, nieźle, nie wiadomo tylko jak dziś technika radzi sobie z Ozzym wydającym polecenia głosem…

Może gdyby Ozzy pijał wyłącznie Pepsi, nie męczyłyby go w nocy koszmary.

Ojciec shock rocka i przybory szkolne.

Alice Cooper jest równie wdzięczną twarzą reklamową i nader często pojawiał się we wszelakich blokach reklamowych.

Zachwalając bardzo przekonująco rodzinny wypoczynek w sieci hoteli, robiąc zakupy na rozpoczęcie roku szkolnego, czy wreszcie doceniając telewizory Sony przy wtórze jęków technicznego prezentującego blizny wojenne po demolkach hotelowych z udziałem nieco cięższych i starszych modeli wylatująych oknem.

Cmoknij reklamę z KISS

Równie efektownie prezentujący się wizualnie skład KISS pojawia się w ruchomych obrazkach czychających na podatnego konsumenta.

Ekipa Stanley i Simmons chętnie delektują się napojami gazowanymi Dr. Pepper, żeby już za chwilę w towarzystwie hollywoodzkiego bombelka grać pod Pepsi, albo są trofeum zakupionym po głównej wygranej w szwedzkim odpowiedniku naszego LOTTO.

Up the Irons w reklamie

Pan Bruce Dickinson póki co społecznie zachęcał do zapinania pasów podczas podróży samochodem.

Nocne czułe czaty Jamesa i Larsa

Panowie Hetfiled i Ulrich równie chętnie dorabiali sobie cyferki na kontach bankowych reklamując chociażby dostawcę internetu AOL i prowadząc czułe rozmowy przez czat, podbijali wyniki ESPN – amerykańskiej całodobowej sportowej stacji telewizyjnej czy już banalnie promowali kolejne wydania Guitar Hero.

Zastanawiam się czasem ile Apple Music producent Carpool Karaoke musiało zapłacić Hetfieldowi i ekipie za śpiewanie „Diamentu” Rhianny w samochodzie, co i tak okazało się lepszą zabawą niż ostatnie kilka wydawnictw grupy…

Na koniec miała być potężnie żenująca reklama Hot dogów z udziałem tapirowanych chłopców z zespołu Cindrella, ale mamy majówkę i po czymś takim nawet gaz z piwa spieprzy… Metallica wystarczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *