Helloween i Hammerfall wystąpili w Katowicach

18 września 2022 roku w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym zagościli szwedzki Hammerfall oraz niemiecki Helloween.

Trasa Helloween „United Alive World Tour part II” oryginalnie miała się odbyć w 2020 roku, a zespół miał gościć w Katowicach 20. października 2020. Niestety pandemia pokrzyżowała te śmiałe plany, a trasy, tym razem pod nazwą „United Forces Tour” i w towarzystwie Hammerfall, doczekaliśmy się prawie dwa lata później. W międzyczasie, nakładem Nuclear Blast, Helloween wydał nowy album zatytułowany po prostu „Helloween” – premiera 18.06.2021. W Polsce trasę organizował Metal Mind.

Hammerfall

Koncert rozpoczął się punktualnie o 19:30 i na scenę wjechał Hammerfall. Szwedzi bez zbytnich konwenansów zaczęli od mocnego „Brotherhood” z wydanego w 2021 krążka „Hammer of Dawn”. Potem słyszeliśmy zarówno utwory z nowej płyty, jak i znane i lubiane przeboje grupy z „Last Man Standing”, „Let the Hammer Fall”, „Glory to the Brave” i „Sweden Rock” na czele. Muzycy byli bardzo wyraźnie spragnieni kontaktu z publicznością oraz występu na żywo i nie mogli się rozstać z żywiołowo reagującymi fanami. Na deser dostaliśmy jeszcze nieśmiertelnie „Hammer High” i „Hearts of Fire”. Grupa przeciągnęła support o prawie 20 minut, co jednak chyba nikomu nie przeszkadzało. Bawiliśmy się bardzo dobrze, a z zadania rozgrzania publiki przed gwiazdą wieczoru zespół wywiązał się znakomicie.

Helloween

„Gdyby nie było Helloween, to Hammerfall nigdy by nie istniał” – takimi słowami lider Hammerfall Joacim Cans pożegnał się z fanami. I już po 30 minutach przerwy technicznej na scenie pojawili się muzycy Helloween z otwarciem w postaci specjalnej wersji utworów „Orbit/Skyfall”. A czemu specjalnej ? Bo tak na oko 15-minutowej. Na dzień dobry dostaliśmy więc potężną dawkę materiału z nowej płyty.

Po „zjednoczeniu” w 2016 roku zespół występuje w 7-osobowym składzie: z 2,5 wokalistami (te 0,5 to Kai Hansen, który mocno udziela się wokalnie, zwłaszcza w przygotowanej specjalnie dla niego składance z płyty „Walls of Jericho”). Skład uzupełnia 4 gitarzystów (w tym Kai Hansen) i perkusista. Moim zdaniem najlepszy skład w historii zespołu. I jak jest ?

Jest dobrze. Partie wokalne podzielone sprawiedliwie między Michaela Kiske i Andy Derisa, z mocną pomocą Kai Hansena brzmią bez zarzutu. Gitarowe riffy, również rozłożone na poszczególnych gitarzystów atakują odpowiednią dawką melodyjności i jazgotliwości. Na koncercie dostaliśmy przekrojowo, materiał z nowej płyty – „Skyfall” , „Mass Pollution”, „Best Time” oraz przeboje, także te najsłynniejsze: „Keeper of the Seven Keys”, „Dr. Stein”, „I Want Out”, „Forever and One” i jeszcze kilka innych. Publiczność szaleje przy skocznym „Dr.Stein”, śpiewa przy „Perfect Gentleman” i faluje przy „Forever and One”. Słowem, dla każdego coś dobrego.

Jedyne co może wymaga poprawy to scenografia. Zespół nie wrócił do „dyniowej” scenografii z poprzedniej trasy i na scenie gości jedynie wielka halloweenowa dynia z perkusistą w środku. Utwory urozmaicają żywe tła kręcące się na wielkim ekranie za plecami muzyków. I te są rzeczywiście ciekawe, dowcipne i przyciągające oko.

Helloween to dinozaury power metalu. Są z nami już 37 lat i nadal zadziwiają sprawnością, Muzyka się nie starzeje – mimo, że niektóre utwory sięgają 1985 roku i płyty „Walls of Jericho”, to zaserwowane profesjonalnie, z energią i przysłowiowym pierdolnięciem nada kręcą publiką. Oby tak dalej. Godspeed !!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.